Uncategorized

Plasterek

Wracam w piątek z pracy nakręcona jak sprężyna. Wściekła na decyzje nie zależne ode mnie, a wpływające na moją pracę. Ponad mnie. Złość i bezsilność skręcają mi kiszki, głowa boli, noga sama dodaje gazu:). I wchodzę taka zła jak osa do domu, a tam wita mnie mała dziewczynka piszcząca z radości na mój widok. Chodzi i klaszcze. Przytula się,  cieszy.  I mija mi złość jak za dotknięciem czarodziejskie różdżki. I serce zalewa mi radość i miłość. I znów czuję, że bycie Mamą to najpiękniejsze co mnie w życiu spotkało:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *